OFIARY-ZADOŚĆUCZYNIENIE

Sprawozdanie z Konferencji

8 października 2026 roku mury Centrum Organizacji Pozarządowych w Bielsku-Białej stały się przestrzenią głębokiej refleksji i historycznej pamięci. Tego dnia odbyła się tam uroczysta konferencja zatytułowana „Ofiary – Zadośćuczynienie”, zorganizowana dla upamiętnienia jubileuszu 25-lecia rejestracji Stowarzyszenia Ofiar Wojny w Krajowym Rejestrze Sądowym.

Wydarzenie to zgromadziło liczne grono uczestników, w tym przedstawicieli organizacji kombatanckich oraz patriotycznych, które na co dzień aktywnie współpracują ze Stowarzyszeniem Ofiar Wojny. W tym zaszczytnym gronie nie zabrakło również delegacji naszego Stowarzyszenia – Osób Poszkodowanych przez III Rzeszę na Rzecz Budowy Obozu KL Auschwitz-Birkenau, którą reprezentowali: prezes Krzysztof Malicki, sekretarz Miłosz Molenda oraz członek zarządu Andrzej Malicki.

Centralnym punktem konferencji było płomienne, niezwykle poruszające przemówienie prezesa naszego Stowarzyszenia. W swoich słowach odniósł się on do tragicznych losów mieszkańców Ziemi Oświęcimskiej – ogromu krzywd, cierpienia i niesprawiedliwości związanych z budową niemieckiego obozu koncentracyjnego oraz masowymi wysiedleniami ludności. Wystąpienie to, pełne emocji i faktów historycznych, wywarło ogromne wrażenie na zgromadzonych słuchaczach.

Druga część dnia miała charakter symboliczny i edukacyjny. Członkowie naszej delegacji udali się z wizytą do Zgromadzenia Córek Bożej Miłości w Bielsku-Białej. Dzięki niezwykłej uprzejmości sióstr zakonnych, mieliśmy wyjątkową okazję zwiedzić kaplicę oraz historyczny budynek dawnego Seminarium Nauczycielskiego Żeńskiego im. Św. Hildegardy w Białej Krakowskiej.

Miejsce to kryje w sobie niezwykłą i bolesną historię. To właśnie tutaj kształciły się przyszłe nauczycielki, które w latach wojennej zawieruchy z narażeniem życia prowadziły tajne nauczanie m.in. w Babicach. Wiele z tych bohaterskich kobiet podzieliło później los innych ofiar hitlerowskich wysiedleń. Wizyta ta stanowiła piękny, żywy pomost między tragiczną historią a współczesną misją pielęgnowania pamięci narodowej.

Miłosz Molenda

Szanowni Państwo,

stoję przed wami przede wszystkim, jako mieszkaniec Brzezinki. Nie, jako teoretyk, nie, jako urzędnik ukryty za stosem bezdusznych paragrafów i grubymi murami ministerialnych gabinetów. Przemawiam tu, jako człowiek z krwi i kości, którego dom stoi na ziemi przesiąkniętej krwią, łzami i najstraszniejszą historią, jaką kiedykolwiek widziała ludzkość.

Stoję tu dzisiaj i w imieniu całej naszej społeczności – w imieniu Poszkodowanych – wołam z całych sił o sprawiedliwość, która od ponad osiemdziesięciu lat jest nam bezczelnie odmawiana!

Spojrzą Państwo wstecz. Cofnijmy się do tamtych przedwojennych dni, gdy nasze domy sąsiadowały z dumnymi koszarami Wojska Polskiego. To była nasza ojcowizna. To były tętniące życiem gospodarstwa, polskie domy, polskie marzenia. I co z nimi zrobiono?

Niemieccy hitlerowscy oprawcy zamienili te koszary w piekło na ziemi    w obóz zagłady KL Auschwitz-Birkenau. To tam wybudowali pierwsze, potworne krematorium. To na tę ziemię, dokładnie 14 czerwca 1940 roku, bydlęcymi wagonami zwieziono pierwszy transport polskich więźniów. Ludzie, których jedyną winą było to, że nosili w sercu Polskę. A co dzieje się dzisiaj z tą uświęconą męczeństwem przestrzenią?

Na naszych oczach, na oczach całego świata, wokół tego niemego pomnika grozy rozwija się monstrualny nowotwór… Agresywna, bezwzględna komercjalizacja!

Czy państwa serca naprawdę nie drżą?

Czy wasze sumienia nie krzyczą, kiedy widzicie, jak na pamięci                 o milionach zamordowanych, na prochach spalonych ludzi, dzisiaj buduje się ordynarny, turystyczny biznes?! To nie jest zwykły brak wrażliwości. To jest komercyjny cynizm najczystszej postaci! To urzędnicza, systemowa i biznesowa znieczulica, która bezczelnie pluje w twarz ofiarom oraz ich potomkom!

Szczególnie bolesny, wręcz rozrywający serce jest fakt, że ta cała karuzela pieniędzy, ta obojętność elit ma miejsce w realiach, w których tak wiele ofiar i ich rodzin nigdy nie uzyskało należnych odszkodowań. Za bezmiar doznanych krzywd, za zrujnowane życie całych pokoleń, za wieczny strach i traumę odpowiedziano nam głuchą, lodowatą ciszą.

Ale spójrzmy, na co urzędnicy państwowi znajdują pieniądze. Popatrzcie na kolejne rażące, bezczelne przedsięwzięcie, które dzieje się tu i teraz: odbudowę niemieckich magazynów żywnościowych. Narodowy Instytut Dziedzictwa lekką ręką przyznaje ogromne dotacje dla Fundacji Pobliskie Miejsca Pamięci Auschwitz-Birkenau na rekonstrukcję tak zwanych „Ziemniaczarek” – Fünf Kartoffellagerhallen w Brzezince. Wielkich, betonowych hal wybudowanych przez niemieckich okupantów w latach 1942–1943! Pytam się dzisiaj publicznie, przed tym audytorium: Gdzie są dotacje dla żywych ludzi?!

Dzieje się to w czasie, gdy rodowici mieszkańcy tej wsi potomkowie brutalnie wypędzonych, którzy po wojnie powrócili na zgliszcza                  i wyłącznie własnymi, poranionymi rękami, bez grosza państwowej pomocy odbudowywali tę miejscowość od zera – nadal nie doczekali się rekompensat za popełnione na nich zbrodnie!

Mieszkańcy wciąż, od dekad, oczekują sprawiedliwego zadośćuczynienia za straty poniesione w czasie wojny. Te straty nie są wyssane z palca. One zostały szczegółowo, punkt po punkcie, spisane w oficjalnych kwestionariuszach szkód wojennych. I jaka jest rzeczywistość? Jedynie garstka, około 300 osób posiadających tę kompletną dokumentację, otrzymała jakiekolwiek rekompensaty. A co z resztą? Pozostałe osoby,       o dokładnie tym samym statusie prawnym, z tym samym bolesnym piętnem historii, zostały całkowicie, bezczelnie pominięte i porzucone!

Nie łudźmy się, że to przypadek czy urzędowe przeoczenie. Niestety, nawet w obecnych czasach, w realiach wolnej Polski – wolnej rzekomo od 1989 roku – wciąż trafiają się ludzie, którzy mentalnie i moralnie są pachołkami totalitaryzmu i postkomunistycznego świata!

To są ludzie, którzy historię tych, którzy ryzykowali swoim życiem, historię naszych największych narodowych bohaterów, mają za nic! Oni nie ograniczają się jedynie do cichego, kuluarowego blokowania inicjatyw mających na celu upamiętnienie tych wielkich postaci. Oni robią to cynicznie i jawnie! Jawnie sprzeciwiają się kultywowaniu pamięci              o polskiej martyrologii, zasłaniając się procedurami i układami interesów.

Miejmy jednak nadzieję – i ja tę nadzieję noszę w sobie jak żywy ogień, – że historia ostatecznie okaże się sprawiedliwym sędzią. Wasz czas, wy bezduszni urzędnicy i handlarze pamięcią, również się skończy! Wasza władza przeminie. Ale w przeciwieństwie do bohaterów, których dzisiaj tak tchórzliwie staracie się uciszyć i wymazać, to właśnie wy zostaniecie całkowicie, bezpowrotnie zapomniani. Ludzka pamięć was potępi!            A wasze nazwiska okryje wieczny wstyd!

Nasze Stowarzyszenie wraz ze Stowarzyszeniem Ofiar Wojny, walczy nie tylko o materialne zadośćuczynienie. Pieniądze nie cofną koszmaru. My walczymy przede wszystkim o elementarną, ludzką sprawiedliwość dla ofiar II wojny światowej. Dla wypędzonych z własnych domów – ofiar potwornego obozu koncentracyjnego KL Auschwitz-Birkenau.

Świata uczy się dzisiaj o tej tragedii w kategoriach abstrakcji. Zapomina się jednak o jednym wstrząsającym, bolesnym fakcie, który ciąży na sercu każdego mieszkańca ziemi oświęcimskiej…

Ten potworny aparat masowej zagłady został zbudowany:

 – Z naszych, polskich cegieł!

– Został zbudowany z naszego drewna!

– Powstał z naszych rozebranych domów, z naszych zniszczonych, tętniących życiem rodzinnych gospodarstw!

Niemcy wydarli nam dachy nad głową, rozebrali schronienia naszych przodków, by z tych samych materiałów postawić fabrykę śmierci! Rozumiecie to Państwo? Nasi przodkowie dali tej ziemi pot i łzy, a w zamian dostali cmentarzysko i dekady upokorzeń!

Nieustannie, odkąd istnieje nasze Stowarzyszenie, prosimy, błagamy          i wręcz żądamy zainteresowania się tym tematem. Zwracaliśmy się do wszystkich partii politycznych, do każdej kolejnej władzy. W trakcie tych wszystkich lat rządy w Warszawie zmieniały się nieustannie. Przetoczyły się przez ten kraj najróżniejsze frakcje, opcje, koalicje i partie polityczne od lewa do prawa. Obiecywano nam wszystko. I wiecie, co? Żadna             z nich… Absolutnie żadna partia do tej pory nie pochyliła się                      z prawdziwym szacunkiem nad naszym losem – najprawdziwszych ofiar III Rzeszy. Byliśmy dla nich tylko niewygodnym problemem w statystykach, głosem do uciszenia przed kolejnymi wyborami.

Nasza cierpliwość się skończyła. Nie damy się dłużej spychać na margines historii. Nasze Stowarzyszenie nie będzie dłużej milczeć i potulnie znosić tego, jak na grobach i krzywdzie naszych przodków buduje się komercyjny cyrk, podczas gdy prawowici właściciele tych ziem pozostają bez zadośćuczynienia.

Żądamy sprawiedliwości!

Żądamy jej teraz!

Na zakończenie bardzo proszę wszystkich zebranych o powstanie oraz uczczenie minutą ciszy pamięci o wypędzonych w latach 1940-41              z własnych domów, mieszkańców: Brzezinki, Harmęż, Pław, Boru, Rajska, Klucznikowic, Babic, Broszkowic, Zasola oraz Oświęcimia.

Dziękuję Państwu za uwagę.